poniedziałek, 6 grudnia 2010

Moje podróże smak Orientu - Krzysztof Synowiec

http://www.pub.pol-foto.pl/fotografia_slubna2010-12-06_201318.jpg

Wernisaż 8 grudnia 2010 r. o  godz. 18.00
Wstęp wolny!

Krzysztof Synowiec urodził się 13 października 1969 roku w Krakowie. Obecnie mieszka w Radlinie. Podróżnik i fotograf. Podróżami interesował się już w dzieciństwie, czytał książki podróżnicze, oglądał filmy dotyczące dalekich wypraw. Z czasem zrodziło to pragnienie, by pojechać tam i zobaczyć wszystko na własne oczy. Dziecięce marzenia udało się zrealizować w wieku dojrzałym. Na pierwszy ogień poszły Indie. I tak w 2001 roku zorganizował swoją pierwszą wyprawę do tego egzotycznego kraju (wcześniej podróżował jedynie w formach zorganizowanych do Afryki Północnej oraz państw europejskich). Od tego czasu praktycznie każdego roku Krzysztof Synowiec podejmował nową wyprawę. Oprócz kilkakrotnych podróży do Indii,  zaliczył również bezdroża Indonezji, Sri Lanki,  Birmy, Laosu oraz Maroka. Poszczególne wyprawy trwały od pięciu do siedmiu tygodni. Poprzedzał je zawsze proces długotrwałych przygotowań i planowania różnych wariantów trasy.
{rdaddphp file=php/google.php}
Sam tak oto mówi o swojej podróżniczej przygodzie:

Zwykle nie skupiam się na miejscach, gdzie pojawiają się wszyscy turyści odwiedzający dany kraj i staram się docierać do zakątków mniej znanych, znajdujących się niejako na uboczu głównych szlaków turystycznych i pomijanych przez popularne przewodniki. Tam spotyka się ludzi o wiele bardziej autentycznych, niezmanierowanych jeszcze przez tłumy turystów z Zachodu. Na szczęście miejsc takich w Azji czy w Afryce pozostało jeszcze bardzo wiele.

Korzystamy z lokalnych środków transportu: pociągu, autobusu, czasem jest to riksza lub motoriksza. Bywa, że podróżuje się na… dachu autobusu, co w tej części świata jest zupełnie normalne, a dla nas stanowi również przygodę i dodatkową atrakcją. Jemy w lokalnych restauracyjkach, śpimy w różnych miejscach: w klasztorze, czyimś domu. Wszystko jest organizowane na bieżąco i nigdy nie ma problemu z noclegiem czy wyżywieniem. W porównaniu do zorganizowanych wycieczek, taka podróż jest niewątpliwie ciekawsza, więcej można zobaczyć, dowiedzieć się, łatwiej nawiązać kontakt z mieszkającymi tam ludźmi, zwłaszcza, jeśli jedzie się w parę osób, a nie z wielką wycieczką.

Generalnie wszędzie mi się podobało i nie ma takich miejsc, do których nie chciałbym wracać. W każdym kraju znaleźć można coś specyficznego: na przykład w Indonezji urzeka wspaniała przyroda, w Birmie oryginalna kuchnia oraz ciekawa kultura, (która na skutek częściowej izolacji kraju w zasadzie niewiele zmieniła się od blisko stu lat!), w Indiach, oprócz ciekawej kultury i przyrody, spotkać można interesujących ludzi oraz niezwykłą dla Europejczyków obyczajowość.

0 komentarze:

Prześlij komentarz