niedziela, 1 sierpnia 2010

Michał Buddabar - wywiad

http://art.zobacz.com.pl/fotografia_slubna_2010-08-01_191006.jpg
Michał Buddabar specjalnie dla footoo.pl o swojej fotografii. Osobiście uważam że każda osoba, która potrafi pstryknąć zdjęcie powinna chwilkę zatrzymać się przy pracach Pana Michała. Daj one do myślenia, co jest ogromną zaletą zdjęć, a także jego obrazy opowiadają wiele o ludziach. Sam osobiście mam kilka ulubionych prac, w które się wpatruję i nie dowierzam, że tak wiele mówią.Zapraszam serdecznie

{rdaddphp file=php/google.php}
1.Wiele pytań nasuwa się w głowie myśląc o Panu. Może zacznę od najprostszego czyli o nazwisko. Buddabar. Można jakieś wyjaśnienie?
Co tu wyjaśniać? Dla wielu osób jest to zagadką, czy jest to pseudonim, czy nazwisko, więc niech tak zostanie.

2.Jak zaczęła się przygoda z fotografią? Jest to stara jak świat historia czy coś bardziej współczesnego?
Fascynacja fotografią trwała od dawna, ale nigdy nie przypuszczałem, że zamieni się ona w pasję. Robiłem zdjęcia rodzinie, znajomym, w pracy, ale nie sięgałem nigdy myślami, by coś więcej mogło z tego być. W 2008 roku moja znajoma miała stary analogowy aparat kiev 88 – zafascynowałem się nim, gdyż przez kominek tego aparatu ujrzałem świat, jaki zawsze miałem w głowie. Od tamtej pory jestem w pewien sposób uzależniony od fotografii, zaniedbałem pracę, siebie, nawet samochód! Żyję z aparatami, fotografią i ludźmi, których spotykam na swojej drodze.

3.Mówi Pan ze dąży do tego aby zdjęcia same się rozpoznawały. Czy jednym z tych zabiegów są proporcje zdjęć?
Fotografię można porównać do najszlachetniejszych win, im dłużej przetrwa historię, tym bardziej szlachetniejsza. Więc żadne zabiegi nie mają znaczenia, liczy się szczerość fotografii. Dobra fotografia jest jak dobrzy ludzie – zostanie zapamiętana.

4.Skąd się biorą ludzie na Pana zdjęciach? Pana zdjęcia z mojego punktu widzenia wydają się być czasem wykonane jakby na końcu świata z ludźmi, zapomnianymi przez świat. Czy raczej spotyka się Pan z przyjaznym nastawieniem przy fotografowaniu czy zdarza się też jakieś niemiłe sytuacje?
W przypadku osób bezdomnych to zaufanie jest bardzo ograniczone, tak naprawdę te osoby otwierają się, kiedy poczują kompana w drugiej osobie. Robiąc reportaże z nimi spędzałem cały dzień, jadłem posiłki, piłem alkohol. Z innymi ludźmi jest inaczej, zawsze stykam się z otwartością do fotografii. Ostatnio mam kilka umówionych sesji z osobami znanymi w mediach. Moja strona z portfolio, którą ostatnio zrobiłem, zdecydowanie pomogła mi nakłonić do zdjęć.

5.Jak skończyła się historia zaginionego ojca?
Ta historia jeszcze nie jest zakończona, dostałem wiele ale to wiele sygnałów, starałem się je sprawdzać, zwiedziłem wiele śmietników, klatek schodowych i parkingów pod sklepami. Raz w miesiącu mam kontakt z policją, jedynie rozczarowuje mnie brak przyjazdu syna tego Pana do Warszawy. Poszukiwania trwają i mam nadzieję, że pozytywnie zamknę ten temat, który nadal jest otwarty.

6.Czy jest jakieś zdjęcie lub zdjęcia, które darzy Pan szczególnym sentymentem?
O tak, jest ich wiele ale najważniejsze zdjęcie dla mnie to Eden, które wykonałem w czasie mojej pierwszej sesji zdjęciowej. To zdjęcie dało mi wiarę i impuls. Nie jest może najlepsze, ale dla mnie jest bardzo ważne. Zdjęcie bardzo spontaniczne, osoby do tego zdjęcia również spontanicznie się rozebrały. Efekt wyszedł bardzo dobry, może tez dlatego, że wtedy nawet nie wiedziałem co to jest przesłona i do czego służy, a wszystkie zdjęcia robiłem na 2.8 – bo tak był ustawiony aparat, kiedy go kupiłem na aukcji.

 

EDEN

 



7.Jakieś wesołe lub smutne historie z Pana fotografii?
Mhmmm … smutna na pewno wtedy, kiedy robiłem zdjęcia przy umierającej osobie, kiedy to rodzina żegnała się. Bardzo to przeżyłem, mimo że nie byłem rodzinnie powiązany. Wesoła sytuacja zaistniała, kiedy robiłem w szpitalu report z narodzin dziecka. Lekarz myśląc, że jestem ojcem, chciał bym przeciął pępowinę. Pragnę nadmienić, że wszędzie fotografowałem emocje ludzi, a nie dosłownie śmierć, czy narodziny. Jeszcze jedną śmieszną sytuacje wspominam, kiedy to pan ochroniarz w parku w Wilanowie zasłonił sobą modelkę, zabraniając mi robić zdjęcia pod pałacem w Wilanowie. (Za używanie statywu trzeba wnieść opłatę, bez statywu można do woli. Rzekomo – bo w regulaminie Parku nic takiego nie ma.) Świetnie utrwaliłem emocje tego Pana.

8.Zawsze zadaje pytanie osobą robiącym zdjęcie więc i Pana to nie ominie. Fotografia cyfrowa czy analogowa? Jak wygląda u Pana ten temat?
Analogowa, bo ona jak negatyw przetrwa wiele lat. Może gdzieś na strychu ktos za 100 lat odkryje moje negatywy.
Śmieję się, ale trochę w tym prawdy jest. Analogowa dlatego, że dopóki nie ma aparatów cyfrowych, które dorównują jakością aparatom analogowym, doputy będę posługiwał się aparatem analogowym. Oczywiście kolejnym atutem aparatu analogowego to dźwięk przesłony. Takiego samego będę oczekiwał od cyfrowego.

9.Pana największe osiągniecie?
Wywiad z Panem - Oczywiście trudno pisać o osiągnięciach po dwóch latach zaangażowania w fotografię. Fakt, że cieszę się jak dziecko każdym wyróżnieniem.

10.Plany na następne lata fotografowania?
Obecnie pracuję nad fotografią w dużym formacie, tego mi brakuje w technice. Po za tym robić swoje, czy się podoba czy nie.

11.Każdy ma coś co lubi w fotografii aparat ulubiony, ulubione szkło ulubioną kliszę. Kim są Pana „ulubieńcy”?
Moim ulubieńcem jest kiev 88 i szkło vołna, które dzięki typowo radzieckiej niedokładności maluje piękne charakterystyczne rozmycie zwane potocznie ukraińskim bokehem.
Ostatnio jednak odstawiłem ten aparat ze względu na jego awaryjność zastępując szwedzkim nudnie dokładnym odpowiednikiem

12.Inne zjecie poza fotografią? Gdyby nie ona co by dziś Pan robił lub chciał robić?
Już chyba nic, chciałem kiedyś handlować samochodami – handlowałem, chciałem być grafikiem – zostałem. Teraz uczę się fotografii i mam nadzieję że tak mi zostanie.

13.Pracuje Pan w wieloma dziewczynami. Przejrzałem chyba wszystkie Pana zdjęcia na blogu i osobiście bardzo podoba mi się fotogeniczność i urok dziewczyny ze znakiem STOP. Pytanie moje brzmi która z modelek jest Pana ulubioną do fotografowania? Każdy ma swoją ulubioną z którą dobrze się pracuje, co pan ceni w kobietach?
Ha ha ha, oczywiście mam kilka swoich ulubienic, ale nie zdradzę, które to. W kobietach cenię, jeśli w czasie sesji nie otwierają ust, chyba że dopiero wtedy, kiedy je o to poproszę. Dużo fotomodelek ma dziwne nawyki, które wpajali im różni dziwni ludzie, a one to powtarzają. Zupełnie niepotrzebnie. Cenię sobie swobodę, naturalność i dyspozycyjność czasową. Żadnego pospiechu. Proszę.

http://www.buddabar.eu
http://www.michal-buddabar.blogspot.com

0 komentarze:

Prześlij komentarz