niedziela, 22 lutego 2009

Anioły współczesności

 juko01
Czy nam, współczesnym potrzebne są jeszcze anioły? Czy czujemy się już całkiem bezpieczni w naszych zamkniętych monitorowanych osiedlach
i strzeżonych parkingach? Czy wysokie ubezpieczenie nie sprawia, że śpimy spokojnie w naszych hypoalergicznych pościelach? Cóż więc dzieje się
z niechcianymi aniołami? Czy zostały uprzątnięte na stałe? Może same mają
dość swojej niewdzięcznej roli? Czy może trafiły do takiego składu upadłych aniołów-jak ten-i tu czekają, aż będą znowu potrzebne?

 {rdaddphp file=php/google.php}

Cykl anioły współczesności daje nam wiele możliwości interpretacji. Właściwie każdy kto patrzy na te prace ma szanse na własne odczuwanie tematu. Może wzbudzić w nas refleksję nad upadkiem autorytetów, degradacji wartości, brakiem poszanowania godności i autonomii osoby. Przedmiotowe podejścia do człowieka jako pracownika lub potencjalne żródło dochodu, różne formy manipulacji są coraz bardziej odczuwalne i namacalne w dzisiejszej codzienności. Dotyczas praktycznie każdego z nas. I... wzbudzają strach, niepewność, panikę...
Kiedy patrzę na te zdjęcia, mam wciąż przed oczami obraz manekinów,
które fotografowałam. Widzę zagubionych ludzi odciętych od korzeni.
Którzy wcześniej czy później muszą otrzeć się o dno, aby móc powstać,
z nowymi siłami i mocnymi, prawdziwymi wartościami. Wtedy anioły będą znów potrzebne... Jest więc w tych pracach także nadzieja. Na inne jutro. I dla ludzi
i dla aniołów.
Justyna Komar
  juko08
Prace Justyny Komar przywodzą na myśl coś pomiędzy pseudofimowymi kadrami Cindy Sherman, sklepowymi wystawami Eugene Atgeta
a surrealistycznymi poszukiwaniami grupy Bifur.
Autorka próbuje przedstawić z dystansem problem ludzkiej tożsamości
w plastikowym świecie. Ludzie sami nie wiedzą po co istnieją (dylemat odwieczny) i czy wogóle istnieją, czy są immanentnymi bytami czy tylko pionkami na szachownicy.
Dość prosta stylistyka kontrastuje z wyrafinowaną grą, pomiędzy rzeczywistością a marzeniem. Autorka stawia przed nami egzystencjalną zagadkę... jaką?
Musicie zgadnąć sami...
 
Włodek Kierus

Zapraszamy

0 komentarze:

Prześlij komentarz