wtorek, 21 listopada 2006

Czas zatrzymany w warszawskej CBR.

sa Projekt „Nowa Huta – Czas zatrzymany” Adama Gryczyńskiego,
szefa Foto-Galerii w Nowohuckim Centrum Kultury, członka ZPAF.

Centralna Biblioteka Rolnicza im. Michała Oczapowskiego
Warszawa, ul.Krakowskie Przedmieście 66.
Wystawa czynna od 16 listopada 2006 do końca roku.

{rdaddphp file=php/google.php}

Powodem zorganizowania tej wystawy była chęć rozprawienia się z najbardziej
absurdalnym mitem jaki kiedykolwiek wymyślono o Nowej Hucie. O tym, że powstała na terenach piaszczystych ugorów i nieużytków. Mitem o ubóstwie i zacofaniu mieszkańców podkrakowskich wsi: Bieńczyc, Czyżyn, Mogiły, Krzesławic, Pleszowa,Grębałowa i Luboczy na których potem wybudowano socjalistyczne miasto i kombinat metalurgiczny. W ten bezpodstawny sposób usiłowano usprawiedliwiać falę wywłaszczeń na początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Ludziom odbierano ziemię, a ówczesne władze państwowe i polityczne uparcie wmawiały, że były tu nieurodzajne zagony, galicyjska
bieda i stare chłopskie chaty, które należało wyburzyć pod zabudowę nowych osiedli. Tych bałamutnych argumentów używała fałszywa propaganda PRL-u, lecz na skutek długotrwałej indoktrynacji społeczeństwa jej echa odbijają się do dziś. Wioski spotkała zagłada, a rachunek krzywd, choćby symbolicznie - nigdy nie został spłacony. Ludzi, którym za ojcowizny i urodzajną ziemię płacono jak za garnitur czy zegarek na rękę skrzywdzono nieprawdopodobnie. Bezlitosne decyzje Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie w sprawach wywłaszczeń były ostateczne, zaś odwołania od orzeczeń o odszkodowania rozpatrywano negatywnie. Sentencja Zbigniewa Herberta: „Naród, który traci pamięć, traci sumienie” w tym kontekście nabiera
szczególnego wyrazu i znaczenia. Zbiór fotografii i dokumentów ilustruje przejmujące losy pokolenia, najpierw tragicznie doświadczonego na frontach I wojny światowej przez austriackiego i rosyjskiego zaborcę, a częściowo pozbawionego dachu nad głową, gdy w pasie przyfortecznym „Twierdzy Kraków” / Grębałów, Lubocza, Kantorowice, Zesławice/ zobowiązano właścicieli
do burzenia domów na żądanie władz wojskowych. Późniejsze dwudziestoletnie odrodzenie gospodarcze i kulturalne przerwał koszmar okupacji niemieckiej i gehenna niewinnych ludzi. Pacyfikacje, aresztowania, deportacje i egzekucje były na porządku dziennym. Za udział w podziemnej walce, tajnym nauczaniu i ukrywaniu Żydów groziła śmierć.
Krzesławicki fort i Grębałów pozostaną symbolem pamięci narodowej, gdyż są uświęcone przelaną krwią kilkuset młodych, polskich patriotów, przewożonych tam z krakowskich więzień i rozstrzeliwanych. Rzeka traumatycznych  wspomnień jest głęboka. W pierwszych latach po zakończeniu wojny, gdy toczyła się w całym kraju walka o jego przyszłość z góry skazana na porażkę - co w tamtym czasie nie było wcale takie oczywiste - prześladowaniami dotknięto ludzi związanych z Batalionami Chłopskimi, Armią Krajową, działaczy opozycyjnego Polskiego Stronnictwa Ludowego i wielu innych. A kiedy zwykłym ludziom mogło się wydawać, że nareszcie nadszedł upragniony okres spokojnego życia, zadano kolejne ciosy. W atmosferze wewnętrznych
rozterek i podejrzliwości wymuszano dramatyczne wybory i decyzje. Tutejsza ludność znów wystawiona została na bolesną próbę, tym razem w imię socjalistycznego eksperymentu.
Album jest świadectwem tych właśnie przemian, jest wkładem w poznawanie okresu najnowszego i dorobku wsi wchłoniętych przez urbanistycznego molocha - „Giganta”, bo tak pierwotnie brzmiała nazwa tego miasta. Nie można zapomnieć, iż wielu zapłaciło za nadejście „nowego” wysoką cenę. Inni pozbawieni swoich ojcowizn musieli rozpocząć swoje życie od nowa.
Byli przesiąknięci miłością do Boga i ojczyzny, kultywowali tradycje narodowe, obywatelskie, ludowe, religijne i rodzinne. Stanowili kłopotliwą zaporę dla systemu i dlatego system ich niszczył. Dokonano na nich zamachu, ale nikt dotąd nie oddał im należnej sprawiedliwości. Chciałem pokazać, że zanim zbudowano Nową Hutę, kwitła tu gospodarka i kultura, żyli konkretni
ludzie. Może dzięki temu damy im i ich rodzinom choć odrobinę satysfakcji, bo oni byli tu wcześniej. Wszyscy, którzy brali udział w projekcie „Czas zatrzymany” pokazali, że warto było zrobić coś dla innych ludzi a zarazem dla siebie – z potrzeby odkrywania prawdy, miłości, piękna i śladów zagubionej przeszłości oraz dlatego, że Nowa Huta jest miastem wyjątkowym, gdzie można
czerpać korzyści nie tylko z supermarketów i stali, lecz także z jego rodzimej tradycji i kultury.

Źródło: http://zapf.pl/ Adam Gryczyński - ZPAF, Nowohuckie Centrum Kultury

0 komentarze:

Prześlij komentarz